20listopad2017

TOP 500

Kategoria: W mediach: Edycja III - Stanford 2012

Informatyzacja gospodarki odpadami

Cywilizacja przeżyła dotychczas dwie wielkie fale przemian. Pierwszej fali, czyli rewolucji agrarnej, potrzeba było tysięcy lat do całkowitego wyczerpania. Druga fala – tworzenie się cywilizacji przemysłowej – trwała już tylko 300 lat. Obecnie możemy obserwować kolejną rewolucję: rozwój społeczeństwa informacyjnego kosztem zanikającego społeczeństwa industrialnego. Technologie mikroprocesorowe i powstanie sieci łączności komputerowej, będące kamieniem milowym tej rewolucji, powodują przemiany społeczne i gospodarcze na płaszczyźnie komunikacyjnej, interpersonalnej, zawodowej, etycznej i kulturowej, prowadzące do powstania społeczeństwa powiązań sieciowych (społeczeństwa informacyjnego). Wynalezienie nowych technologii wymusza tworzenie się nowych rynków usług o charakterze zarówno komercyjnym, jak i administracyjnym. Zmiany zachodzą również w gospodarce odpadami, w tym w procesach zarządzania, logistyki, sterowania przetwarzaniem odpadów, procesach decyzyjnych czy komunikacji z obywatelem. Zarówno gminy odpowiedzialne za gospodarkę odpadami, przedsiębiorstwa zbierające, transportujące oraz prowadzące odzysk i unieszkodliwianie odpadów, jak i instytucje kontrolne czy organizacje społeczne zaangażowane w gospodarkę odpadami muszą wyjść naprzeciw rewolucji informacyjnej, która daje instrumenty do korzystania ze zdobyczy nauki i inżynierii. Obserwujemy, jak dzisiejsze społeczeństwo zwiększa zakres potrzeb realizowanych dzięki technologiom informacyjnym, w tym również w gospodarce odpadami.

W kontekście obserwowanych zmian niniejszy zbiór artykułów jest próbą wskazania potencjalnych platform wdrażania zaawansowanych, często wizjonerskich pomysłów (może nawet szalonych dla dzisiejszego odbiorcy), w tym np. systemów informatycznych związanych ze zbieraniem danych o odpadach, ich archiwizacją, przetwarzaniem, optymalizacją systemu zbierania odpadów oraz zastosowaniem do sterowania procesami przetwarzania odpadów algorytmów predykcyjnych. Dziś można stwierdzić, iż rodzące się technologie tworzą zupełnie nowe potrzeby. A jak wiadomo – potrzeba jest matką wynalazków. Można się zatem spodziewać, iż z połączenia technologii informatycznych z problematyką gospodarki odpadami zrodzą się nowe, innowacyjne rozwiązania dzisiejszych problemów.

Do napisania konkretnych artykułów, przedstawiających potencjalne (w wielu ośrodkach badawczo-rozwojowych na świecie już rozwijane oraz wdrażane) zastosowania zaawansowanych technik informatycznych w gospodarce odpadami zaproszono polskich naukowców, którzy odbywali staż na Uniwersytecie Stanforda (USA) w ramach programu „Poland’s Top 500 Innovators”: Andrzeja Białowca, Macieja Ławryńczuka, Roberta Wrembla oraz Arkadiusza Lewickiego.

Czytaj dalej...

Kategoria: W mediach: Edycja III - Stanford 2012

Najlepsze uczelnie na świecie stoją otworem

W 2012 r. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego postanowiło uruchomić nietypowy program - Top 500 Innovators Science – Management – Commercialization to największy w historii, unikalny program szkoleniowy dla osób zajmujących się badaniami naukowymi i komercjalizacją ich wyników. Założeniem jest, by do 2015 roku na staże i szkolenia zagraniczne do uczelni ze ścisłej czołówki rankingu szanghajskiego wyjechało aż 500 pracowników naukowych.

Program ten zakłada podczas dwumiesięcznych staży szkolenie w zakresie współpracy nauki z gospodarką, zarządzania badaniami naukowymi i komercjalizacji ich efektów. Uczestnicy programu przyglądają się też działaniu zagranicznych firm, w których istotną rolę odgrywa komercjalizacja wyników badań, spotykają się z inwestorami oraz wzbogacają swoje pomysły na prowadzenie badań naukowych. Po rozmowach kwalifikacyjnych, do których zgłosiło się 235 kandydatów, uformowano dwie grupy programowe. I tak w połowie października 2012 r. zostałem wysłany na 2 miesiące na Uniwersytet Stanforda w słonecznej Kalifornii, w samym sercu Doliny Krzemowej.

Stanford to potęga. Ta druga uczelnia na świecie jest sprawnie działającym przedsiębiorstwem. Założona została w 1891 r. na cześć zmarłego na dur brzuszny dwa miesiące przed swymi szesnastymi urodzinami Lelanda Stanforda Juniora. Ojciec Lelanda był bardzo bogatym człowiekiem, który postanowił ufundować uczelnię mieszkańcom Kalifornii. Dziś Stanford to ok. 900 budynków, 7 „wydziałów”, rocznie ok. 15 000 studentów, a także 244 medalistów olimpijskich (11 miejsce klasyfikacji generalnej wszechczasów) i 54 noblistów. Absolwenci tej uczelni stworzyli firmy takie jak HP, Electronic Arts, Sun Microsystems, NVidia, Yahoo!, Cisco Systems, Silicon Graphics, Google, Nike, Gap, a nawet Vicoria’s Secret. Stanford, którego roczne czesne to średnio 45 000 $, osiągnął taki poziom dzięki mądremu zarządzaniu, nastawionemu na maksymalne „związanie” absolwentów z uczelnią. Szokujące jest to, że wpływy z czesnego są mniejsze (18% rocznego budżetu), niż darowizny, których rok temu było nieco ponad 77 000 (!), na kwotę ok. 700 000 000 $. A to daje 20% budżetu uczelni. Reszta pieniędzy płynie głównie z badań sponsorowanych.

Więcej w Akademickich Aktualnościach Morskich, Magazynie Informacyjnym Akademii Morskiej w Szczecinie nr 1 (77)/2013 na str. 12-13. Wersja PDF

Kategoria: W mediach: Edycja III - Stanford 2012

Zagraniczne staże, współpraca z biznesem i kursy - Akademia się chwali

AKADEMIA Morska w Szczecinie chwali się swoimi sukcesami. Wysłała pracowników na szkolenia do USA, podpisała umowę o współpracę z Technoparkiem Pomerania i uruchomiła kursy z programu AutoCAD 2D.

Na staże w Stanach Zjednoczonych zakwalifikowali się Dorota Idziaszczyk oraz Konrad Frontczak (ten drugi trafi na Uniwersytet Stanforda), pracownicy Centrum Transferu Technologii Morskich AM. Znaleźli się w gronie 80 osób wyłonionych spośród 235 kandydatów z instytutów naukowych z całej Polski. Naukowcy, którzy wyjadą na staże, będą przyglądać się działaniu zagranicznych firm, w których istotną rolę odgrywa komercjalizacja wyników badań, spotykać się z przedsiębiorcami oraz wzbogacać swoje pomysły na prowadzenie badań naukowych.

Czytaj więcej: Zagraniczne staże, współpraca z biznesem i kursy - Akademia się chwali

Kategoria: W mediach: Edycja III - Stanford 2012

Młodzi polscy naukowcy i pracownicy centrów transferu technologii po raz kolejny wyruszają na podbój USA

80 laureatów drugiej edycji rządowego programu „Top 500 Innovators” pojedzie na dwumiesięczny staż do Doliny Krzemowej, by tam uczyć się od światowych liderów innowacji sztuki zamiany wyników badań naukowych w biznesowy sukces.

– Jestem pod wrażeniem państwa wizji i niestandardowego myślenia – mówiła wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, prof. Maria Elżbieta Orłowska. Sekretarz stanu w MNiSW w dniu 9 października wręczyła promesy wyjazdowe zwycięzcom II edycji programu „TOP 500 Innovators – Science, Management, Commercialization”.

Wiceminister Orłowska zaznaczyła, że program „Top 500 Innovators” jest komplementarny wobec innych działań MNiSW podejmowanych na rzecz polepszania jakości polskiej nauki i szkolnictwa wyższego.

O miejsce w kolejnej edycji rządowego programu „Top 500 Innovators” konkurowało 363 kandydatów z uczelni, instytutów badawczych, instytutów Polskiej Akademii Nauk i centrów transferu technologii. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej kandydatów oceniano pod względem aplikacyjności i innowacyjności prowadzonych badań i projektów, dotychczasowych sukcesów komercjalizacyjnych, motywację do udziału w programie, a także zdolności komunikacyjne i znajomość języka angielskiego. Ostatecznie z tej grupy wyłoniono 80 finalistów drugiej edycji „Top 500 Innovators” reprezentujących instytucje naukowe z całej Polski.

Wśród laureatów znajdujeą się: Katarzyna Sobótka-Demianowska, koordynator obszaru energia z Krajowego Punktu Kontaktowego Programów Badawczych UE oraz Tomasz Kowalczyk adiunkt w Zakładzie Mechaniki i Fizyki Płynów oraz w tworzonym Centrum Badań Biomedycznych, którzy wyjadą na 9 tygodniowy staż na University of California w Berkeley.

-Badania prowadzone przeze mnie, przez IPPT, zostały docenione wysoką 4 lokatą rankingową w tym konkursie. Cele tego stażu dokładnie odpowiadają temu, co chciałbym robić – przekuć moją pracę na konkretne wysoko zaawansowane produkty medyczne, które nie tylko pomogą chorym ludziom, ale również podwyższą PKB naszego kraju, przez co zwrócę pieniądze, które podatnicy zainwestowali w moje badania. We mnie – mówi Tomasz Kowalczyk

- O programie dowiedziałam się bezpośrednio ze strony Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Złożenie aplikacji i rozmowy kwalifikacyjne wymagają solidnego przygotowania się, jednak warto spróbować swoich sił. Teraz czeka mnie dużo pracy, ale też niesamowita przygoda w Dolinie Krzemowej, którą zaczynam już za kilka dni. A po przyjeździe będę chciała zaimplementować w Polsce to co podejrzałam w Dolinie Krzemowej, aby zbliżyć świat polskiej nauki i przemysłu – mówi Katarzyna Sobótka-Demianowska.

Więcej na: msodi.mazovia.pl